Wiele firm pyta, czy warto używać tureckie systemy marketingowe i analityczne. Powody przeciw są głównie dwa – sprawa bezpieczeństwa danych osobowych (a adres IP jest daną osobową) i sprawa etyczna.
Pierwsza powód jest stosunkowo prosty – Unia Europejska nie wydała Turcji decyzji o adekwatności ze wzgldu na obawy wykorzystania danych osobowych / niepoprawnej ochrony danych osobowych.
Drugi powód jest czysto etyczny. Turcja od 1974 r. utrzymuje kontrolę wojskową nad północną częścią Cypru, czyli terytorium uznawanej międzynarodowo Republiki Cypryjskiej, będącej członkiem UE. Unia nie uznaje samozwańczej Tureckiej Republiki Cypru Północnego. To tworzy poważny problem etyczny i polityczny, zwłaszcza dla firm, które prowadzą działalność bezpośrednio na obszarze okupowanym, korzystają z nierozstrzygniętego statusu własności albo legitymizują władze północnego Cypru.
Rezygnacja z rosyjskich systemów analitycznych
Przykład Yandex/Yango pokazuje że wycofanie się ze współpracy europejskich firm spowodowane było konkretnymi ryzykami: możliwością uzyskania przez rosyjskie służby dostępu do danych lokalizacyjnych, przechowywanie danych w Rosji oraz niepewność, czy dostawca może odmówić władzom.
I to sie powiodło. W Finlandii i Norwegii organy ochrony danych podjęły działania przymuszające do rezygnacji właśnie z powodu ryzyka transferu danych do Rosji i potencjalnego nadzoru.
A jak wygląda sprawa z tureckimi systemami?
Wobec rowiązań tureckich należałoby stosować analogiczną zasadę ostrożności. Decydujące powinny być: czy istnieje łatwo dostępna alternatywa unijna, gdzie przechowywane są dane, kto jest właścicielem i kontroluje dostawcę, czy tureckie organy państwowe mogą uzyskać dostęp do danych, czy system zawiera zewnętrzne trackery, moduły analityczne lub telemetrię.
Dla administracji publicznej, uczelni, szpitali, banków i firm przetwarzających dane wrażliwe oraz dla podmiotów e-commerce rozsądna byłaby zasada:
Nie używaj tureckiego systemu, jeśli jego funkcje można bez większego kosztu zastąpić rozwiązaniem unijnym lub lokalnym, które zapewnia lepszą kontrolę nad danymi.
Dotyczyłoby to w szczególności:
- tureckich narzędzi analitycznych instalowanych na stronach;
- chmur, komunikatorów i systemów pocztowych;
- usług mapowych, reklamowych i śledzących;
- oprogramowania do zarządzania ruchem, monitoringiem lub identyfikacją osób;
- systemów dostarczanych przez firmy powiązane z państwem albo sektorem obronnym.
Rezygnacja z tureckiego systemu ze względów bezpieczeństwa i solidarności politycznej może być uzasadnioną decyzją zakupową.
Brak konieczności jest sam w sobie powodem, by nie finansować systemu, który narusza prawa innego państwa. Skoro firma unijna może kupić ten sam produkt od dostawcy z Grecji, Polski, Włoch czy innego kraju, nie musi wspierać tureckiego otoczenia gospodarczego – nawet jeśli konkretna turecka firma nie jest bezpośrednio zaangażowana w okupację.


